10, 65, 130, zero złotych za wywóz śmieci

Początek roku kalendarzowego wiąże się zawsze z podwyżkami. Drożeje prąd, żywność, ale podwyżka opłat za wywóz śmieci w stolicy przebiła wszystko. Stawka wynosząca dotąd 10 złotych od osoby została zastąpiona przez 65 zł od lokalu mieszkalnego. Przy tak wyśrubowanych cenach zaczęły się pojawiać głosy o zaprzestaniu segregacji odpadów i wtedy wyszło na jaw, że za niedopełnienie obowiązku selektywnej zbiórki odpadów stawka ta będzie jeszcze wyższa, to jest 130 zł miesięcznie. Rozgoryczenie mieszkańców sięgnęło zenitu, gdyż w nieruchomościach wielorodzinnych wystarczy jedna osoba niesortująca prawidłowo odpadów, a cała reszta właścicieli zostanie obciążona wyższą stawką. W sieci pojawiła się już instrukcja stanowiskowa jednej z firm dotycząca kategoryzacji odpadów. Poniżej przepisujemy najważniejsze punkty, żeby nie cytować wprost wskazując z której firmy to wyciekło:

odpady śmieci sortowanie zmieszane warszawa cc-by

  • Bioodpady. Brązowy pojemnik przeznaczony jest na odpady biodegradowalne czyli odpadki organiczne (bez mięsa) ulegające naturalnemu rozkładowi. Tymczasem odpady w pojemnikach BIO są wyrzucane w zwykłych torebkach foliowych, które po mechanicznej rozrywce (nikt worków ręcznie nie otwiera w sortowni) zanieczyszczając całą frakcję. Mieszkańcy powinni używać worków kompostowalnych albo przesypywać z własnego wiaderka. Jak łatwo się domyślić nikt nie będzie rano w drodze do pracy po wyrzuceniu śmieci wracał się z powrotem z wiaderkiem, a biodegradowalne siatki z marketu nie ulegają rozpadowi w kompostowniku. Widzicie torebki foliowe w BIO pojemniku? Szykujcie się na opłaty 130 zł.
  • Papier. Zatłuszczone pudełko po pizzy, papierowe ręczniki/opakowania z resztkami żywności , a nawet czasopisma z lakierowanymi okładkami nie powinny trafiać do makulatury. Jedynie czysta tektura jest pożądana, a nawet tak idealny surowiec przestaje być opłacalny do odzyskiwania. Od początku 2020 roku coraz więcej skupów przestało przyjmować makulaturę. Bierze się to z drastycznej podwyżki energii elektrycznej, która zużywa się bardzo dużo przy recyclingu pulpy.  Jeśli nawet ktoś skupuje papier to od dużych zakładów i to w cenie 0,05 złotych od kilograma.

Teraz już wiadomo skąd mity, że sortowane odpady trafiają do tej samej śmieciarki co zmieszane. Załoga śmieciarki widząc źle sortowane odpady nie dopuszczą do zanieczyszczenia frakcji czyniąc ją bezużyteczną. Źle selekcjonowane odpady odbierane są przy następnej bytności jako zmieszane.

bioodpady segregacja warszawa kary

Od mieszkańcy, metra lokalu, zużycia wody, a może od ….

Stary system naliczania opłat za wywóz śmieci bazował na deklaracji osób korzystających z mieszkania. Jak łatwo się domyślić, większość właścicieli deklarowała 1 osobę i cieszyli się niską opłatą 10 złotych miesięcznie przy trzyosobowej rodzinie. To jest główny z argumentów podnoszony przy ostatniej zmianie naliczania. Co samorząd to różne sposoby:

  • Od zużycia wody, które jest statystycznie proporcjonalne do liczby mieszkańców. Jak wiadomo zawsze można znaleźć skrajne przeciwieństwa. Trzyosobową rodzinę, niekupującą przetworzonej żywności w pudełkach, a znikome ilości opakowań przykładnie sortując. Po drugiej stronie “singiel” kupujący butelkowaną wodą (bo miejska kranówka jest niesmaczna), żywność na wynos lub z dowozem oraz dietę pudełkową wytwarzając kilkakrotnie więcej śmieci od dużej eko rodziny.
  • Od metrażu mieszkania. Czasy PRLu i przydziału lokum z metrażem na ilość głów w rodzinie minęła. W mikro-apartamencie  o powierzchni 40 mkw może mieszkać młoda para, a w 90 mkw kamienicy starsza pani.

Jakiego sposobu naliczania opłat za wywóz śmieci nie wybraliby samorządowcy, tak zawsze znajdzie się jakiś argument  o krzywdzeniu pewnej grupy. Zatem dlaczego zamiast przyjmować jakieś abstrakcyjne przeliczniki opłaty nie mogą być wprost naliczane od ilości odebranych śmieci? Takie pytanie zadała sobie jedna ze wspólnot mieszkaniowych w Warszawie i efekt czystej kalkulacji szybko ukazał jak niewydolny i drogi jest system przetwarzania odpadów.  Cała historia jak czytamy u źródła zaczęła się od remontu altanki śmietnikowej, żeby przygotować się na nowe zasady i zapewnić większy komfort mieszkańcom. Ciasne komory skłaniają do rzucania worków gdzie popadnie, które lawinowo potęgują bałagan i mieszanie frakcji. Jakie było zaskoczenie administratora, kiedy zamawiany na czas remontu kontener był tańszy w utrzymaniu od “selektywnej” zbiórki odpadów. Mieszkańcy po odkryciu tego faktu planują nie kończyć remontu altanki i cieszyć się niskimi opłatami bez potrzeby sortowania śmieci.

altanka smietnikowa gabaryty CC-BY GPL

Jak to możliwe, że cały system przetwarzania odpadów ze specjalnymi pojemnikami, śmieciarkami które szybko przeładowują zawartość, całemu recyklingowi odzyskującym surowce wtórne jest droższy niż zakopanie zmieszanych odpadów na wysypisku? W branży od zeszłego roku mówi się otwarcie o zmierzchu recyklingu, z którego wycofuje się coraz więcej zachodnich miast w Europie. Wszystko spowodowane jest przez Chiny, które przestały skupować 24 frakcji z całego świata w 2017 roku. To pociągnęło za sobą całą branżę i przez brak możliwość odsprzedaży lukratywnych frakcji te mniej opłacalne jak papier czy plastik też umierają. Przypominamy, że 3/4 światowych odpadów trafiało dotąd do Chin często przez Afrykę. Przez brak rynku zbytu i wysokie koszta pracy w Europie, cały recykling przestaje być opłacalny. Nie przed Warszawą, nie Polską, a wieloma narodami staje poważny problem. Przez tyle lat popularyzowana ekologia właśnie umiera stając się wymysłem ekologów za który będziemy wszyscy dopłacać. Możemy też wziąć los we własne ręce, odstąpić na czas “remontu” altanki od sortowania odpadów i cieszyć się beztroskim wyrzucaniem wszystkiego jak leci do jednego kubła pod zlewem płacąc przy tym mniej.

Nowe pojemniki do sortowaina odpadów - śmieci palne , niepalne, do lasu.

 

Dopiero 19% przekształceń z użytkowania wieczystego

We wrześniu ratusz miasta z dumą informował o wydaniu ponad 72 tysięcy zaświadczeń o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność. W połowie października wydano już ich w sumie 83 tysiące, brzmi wspaniale? Warszawa jest rekordzistą ze wszystkich miast w Polsce w ilości użytkowników wieczystych, która sięga ponad 450 tysięcy.  Prosta kalkulacja daje wynik 19% wydanych zaświadczeń w skali miasta. Sytuacja wygląda następująco w poszczególnych dzielnicach:

Dzielnica Wydano Do wydania Postęp
Białołęka 1321 679 66%
Targówek 7062 10938 39%
Praga Północ 6751 23249 23%

Z jednej strony można ogłosić sukces na Białołęce, bo z sąsiadujących dzielnic ma najwyższy postęp procentowy. Z drugiej strony, kiedy przyjrzymy się liczbie użytkowników wieczystych, na Białołęce wydano pięć razy mniej zaświadczeń.  Przy obecnym tempie nie ma szans, żeby wydać wszystkie dokumenty do końca roku. Przedstawiciele rady Warszawy uspokajają, że dla mieszkańców nie będzie żadnych konsekwencji, jeśli urząd nie zdoła do końca roku 2019 wydać wszystkich dokumentów. Jeśli jeszcze nie otrzymaliśmy zaświadczenia, a planujemy sprzedaż mieszkania, możemy udać się do urzędu dzielnicy w celu potwierdzenia czy grunt podlega przekształceniu. Osiedla, które nie leżą już na gruncie miasta lub skarbu państwa to: Atal Marina, Bliski Tarchomin, Morelowa, Port Żerań, Riviera Park.

zeran panorama ulica krzyzowki

Miłośnicy teorii spiskowych obawiają się otrzymania zaświadczenia pod sam koniec roku kalendarzowego i braku możliwości opłacenia jej na czas. Uspokajamy, termin za bieżący rok to koniec lutego 2020 roku niezależnie od tego, kiedy otrzymamy zaświadczenie. Choć tu kryje się pewien haczyk, opłata przekształceniowa liczona jest z iloczynu lat pozostałych do upływu 20 letniego okresu. Zgodnie z ustawą po upływie 2019 roku, opłatę przekształceniową będzie trzeba zapłacić w pełnej wysokości za cały rok, a za pozostałe 19 lat będzie naliczana tylko bonifikata.

Trzeba pamiętać, że bonifikata nie jest przyznawana z urzędu, a dopiero na wniosek użytkownika wieczystego po otrzymaniu zaświadczenia. Osoby obawiające się utraty bonifikaty już teraz składają oświadczenia zamiaru wniesienia opłaty jednorazowej oraz wpłacają (wyliczoną we własnym zakresie na podstawie informacji z urzędu) środki na rachunek urzędu dzielnicy. Tak otrzymane środki powinny być traktowane przez urzędy na poczet przyszłej opłaty, czy zadziała?

* Liczba zaległych zaświadczeń do wydania na Białołęce jest większa, ponieważ w GUS nie ma jeszcze danych dotyczących mieszkań oddawanych w kolejnych etapach nowych osiedli.

NAJ większe hity i kity budżetu obywatelskiego

Hotele dla owadów, pisuary dla psów, zielone przystanki to najbardziej głośne pomysły budżetu obywatelskiego. Idea budżetu partycypacyjnego polega na tym, że każdy mieszkaniec ma możliwość zgłoszenia projektu i przy odpowiednim poparciu społeczności jego wykonanie jest wiążące dla samorządu.  Oto lista projektów z obszaru Żerania:

Nazwa projektu Koszt Głosów
Chodnik na Dorodnej – remont (1744) 411 000 zł 444
Chodnik na Kasztanowej (1664) 115 000 zł 440
Bezpieczny chodnik wzdłuż ulicy Myśliborskiej (466) 45 000 zł 964
Nowe chodniki na Krzyżówki, Kasztanowej (103) 274 000 zł 822
Chodnik na Modlińskiej – remont (1305) 210 000 zł 1664

Na liście zgłoszonych projektów nie znajdziemy ekscentrycznych pomysłów jak budki dla ptaków czy poidełka dla zwierząt.  Mieszkańcy Żerania postulują o coś bardziej prozaicznego, o chodniki umożliwiające im bezpieczne dojście do miejsca zamieszkania. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Białołęka przoduje w wysokości przyznanych środków inwestycyjnych, które sięgnęły ponad 120 mln zł. Zatem gdzie podziewają się pieniądze, kiedy mieszkańcy proszą o chodnik? Przez chaos panujący w Białołęckim samorządzie, wskaźnik wykonania wydatków dzielnicy kształtuje się na poziomie 61%, a niewykorzystane środki wracają do miasta. Jedyna nadzieja dla mieszkańców to budżet partycypacyjny, gdzie skromne 4 mln zł,  pozwala na zaspokojenie chociaż potrzeb z najbliższego otoczenia.

Jagielońska modlińska zielona ścieżka rowerowa

Wyrazy uznania dla radnej Lucyny Wnuszyńskiej, która jest autorką większości projektów. To dzięki niej mieszkańcy, którzy wcześniej bezskutecznie walczyli o bezpieczne dojście do domu po równym chodniku, mogą się tego doczekać. Bez wątpienia takie projekty uzyskają ogromną liczbę głosów wśród lokalnej społeczności i realizacja jest pewna. Czy rzeczywiście?  Przypomnijmy, że w 2018 roku wygrał projekt numer 177 dotyczący rewitalizacji skweru przy ulicy Krzyżówki, którego realizacja z prawnego punktu widzenia powinna się zakończyć przed końcem kolejnego roku. Miasto zwlekało z ogłoszeniem przetargu do końca lipca 2018 roku by w sierpniu unieważnić całą procedurę. Miasto rozpisało kolejny konkurs ofert z terminem zapadalności na połowę września. Jedyna oferta spełniająca kryteria finansowe została złożona przez firmę Disign z Zabrodzia. Oferta niższa średnio o 25-40% od pozostałych oferentów może trochę niepokoić, czy nie będziemy świadkami kolejnej ciągnącej się wiecznie budowy jak szkoły podstawowej przy Myśliborskiej, gdzie Dorbud bez końca budował i budował aż stracił kontrakt. Deklarowany termin wykonania to 60 dni czyli jest jeszcze szansa, że do końca roku doczekamy się utwardzonych alejek, ławek i koszy na śmieci.

Siłownia plenerowa oraz orlik i boisko sportowe przy ulicy Krzyżówki na Warszawskiej Białołęce

Budowa zespołu szkolno-przedszkolnego przy ul. Myśliborskiej dobiegła końca i od pierwszego września 2019 roku pierwsi uczniowie zasiedli w ławkach (dwa lata po planowanym terminie w 2017). Dzielnica, która otrzymała na ten cel ponad 7 mln zł miała również zapewnić dojazd.  Okazały parking dla samochodów jest, ale chodnik dla pieszych wzdłuż Myśliborskiej już nie.  Mieszkańcy zatem zbierają podpisy do petycji tutaj. Czas pokaże czy władze staną na wysokości zadania i po wybudowaniu szkoły zadbają również o dojście chodnikiem do placówki, czy za rok w kolejnym wydaniu budżetu partycypacyjnego będzie musiał powstać projekt budowy chodnika uzupełniający wybrakowaną inwestycję? Urok Budżetu Partycypacyjnego to również obszary, a nie samym Żeraniem dzielnica żyje. Niezbędne braki w infrastrukturze są traktowane na równi … no właśnie, z sadzeniem drzew. Oto lista głównych zwycięzców budżetu partycypacyjnego dla Białołęki ogłoszona w październiku 2019 roku:

140 drzew i 2300 krzewów dla Białołęki 498 000 zł
Zalesiamy białołęckie lasy, nasze Zielone Płuca dzielnicy 170 000 zł
Rewitalizacja parku – Nowoczesny Park Picassa 695 000 zł
Ratujemy duże dęby – odbetonujmy i dajmy oddech 60 000 zł
Inwentaryzacja przyrodnicza białołęckich parków 132 000 zł
Drzewa i krzewy na ul. Strumykowej zamiast betonu 237 000 zł
Zielony skwer miejski przy ratuszu 200 000 zł
Zielona Myśliborska jak Zielona Świętokrzyska 270 000 zł

Morał z tego jest taki, że do szkoły na Myśliborskiej nie będzie można dojść chodnikiem, ale lawirując między samochodami po jezdni będzie można się delektować kipiącą zielenią. Więcej głosów zyskał nawet projekt chroniący wiewiórki  i kawki, niż ochrona dzieci idących do szkoły.

mieszkaniec.pl – niebezpieczna droga do szkoły

Mechanizm głosowania od lat budzi coraz większe kontrowersje. Nie trzeba być zameldowanym w stolicy, to kwitnie handel wymienny pomiędzy grupami z różnych miast. Co bardziej zaradni posługują się bazami PESEL ze szkół, przychodni, wypożyczalni, ubiegłych papierowych głosowań. Osoby które demaskują jak nieszczelny jest system, przykład z Gdańska, będą wkrótce tłumaczyć się przed prokuraturą. Nic straconego, do szkoły będzie można też dopłynąć kajakiem, gdyż ponownie wygrał projekt wypożyczalni sprzętu wodnego.

Poznajmy nowe władze dzielnicy

28 listopada odbyła się sesja rady dzielnicy, podczas której wybrano Grzegorz Kuca na stanowisko burmistrza. Pan Grzegorz jest absolwentem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (zarządzenie i marketing) oraz Akademii Leona Koźmińskiego (zamówienia publiczne). Od września 2014 roku sprawował funkcję dyrektora ośrodka Sportu i Rekreacji dla dzielnicy Bemowo oraz zastępował burmistrza dzielnicy. Jego nominacja spotkała się z gorącym przyjęciem.

obrady sesja rada dzielnicy Warszawa Białołęka stółDo rady dzielnicy na 25 dostępnych mandatów kandydowało 140 osób. W naszym okręgu (nr 1) uprawnionych do głosowania było 18 294 (czyli 21%) z 83 229 wyborców na Białołęce.

Okręg Lista Nazwisko Imię Liczba Głosów % w skali okręgu
1 10 OSTROWSKI Dariusz (57 lat) 1322 10.92%
1 24 KOROWAJ Marcin (37 lat) 1310 10.82%
1 4 SMOCZYŃSKI Piotr Jerzy (63 lata) 1109 9.16%
1 4 KOZIOŁ Michał Roman (34 lata) 1106 9.14%
1 24 WNUSZYŃSKA Lucyna (34 lata) 756 6.22%
2 4 TYBURC Paweł Konrad 1904 15.57%
2 4 ŚWITALSKA Elżbieta Barbara 1472 12.03%
2 10 ORACZ Piotr 1036 8.47%
2 10 WANAT Katarzyna Elżbieta 1029 8.41%
2 24 MACKIEWICZ Jan Sławomir 653 5.34%
3 4 MAJCHRZAK Anna 2763 23.23%
3 24 CIESZKOWSKI Piotr 1042 8.76%
3 10 OPRAWSKI Łukasz Henryk 985 8.28%
3 4 DĄBROWA Bartosz Jan 745 6.26%
3 4 KAMIŃSKI Waldemar 502 4.22%
4 4 ROSZAK Waldemar Jan 1960 18.26%
4 23 PELC Filip Tadeusz 1258 11.72%
4 10 GOZDEK Piotr Paweł 1134 10.57%
4 4 LUBBE Joanna Zofia 627 5.84%
4 4 SOBICZEWSKA Izabela Maria 482 4.49%
5 4 JAWORSKI Piotr Marcin 1481 16.13%
5 24 ZALESKA Danuta 1010 11.00%
5 4 MYŚLIŃSKA Anna Dorota 841 9.16%
5 23 JAWORSKI Michał Paweł 832 9.06%
5 23 PODDĘBNIAK Jacek Ryszard 561 6.11%

Najwięcej głosów zdobył Dariusz Ostrowski (PiS), który pełni kadencję radnego nieprzerwanie od 2002 roku. Można powiedzieć, że w białołęckim samorządzie jest od zawsze. W rankingu najbardziej aktywnych radnych zajął czwarte miejsca … od końca.

Drugie miejsce w liczbie otrzymanych głosów zdobył  Marcin Korowaj (Razem dla Białołęki), który piastuje urząd radnego od 2010 roku. Zawodowo pracuje z młodzieżą akademicką, jednocześnie pracując nad doktoratem z zakresu teologii, dialogu i edukacji porównawczej. Społecznie wspiera działania fundacji Dobro Czynić i Centrum Ochrony Środowiska, organizator zlotu Combat Alert. Pan Marcin jest idealnym wzorem radnego słuchającym głosów mieszkańców i w tym celu powołał dwóch asystentów społecznych Mateusza Senko oraz Anna Dragan-Babraj. To Pani Anna stworzyła pierwszą sąsiedzką grupę w Warszawie na facebooku, oraz bierze czynny udział w organizacji wielu wydarzeń na Białołęce. W ostatnich wyborach samorządowych uzyskała aż 972 głosów poparcia.

Dwa miejsca ex aequo (3-4 pozycja w) Piotr Smoczyński oraz Michał Kozioł (Platforma Nowoczesna). Pan Piotr z wykształcenia filolog prowadził od 1994 roku sklep z butami na bazarku przy Mehoffera. W 2007 roku po wyborze na radnego podjął trudną decyzję o zamknięciu biznesu, gdyż bazarek znajdował się na gruncie miejskim, a radnym nie można korzystać z majątku miasta. W dniu nominacji sceptycy kwestionowali jego kompetencje, ale ponowna elekcja w 2018 pokazuje, że przez ostatnie lata zyskał zaufanie wśród wyborców. Natomiast dla Pana Michała jest to debiut w samorządzie i możemy odnieść się do jego programu wyborczego, gdzie stawia na rozwój miejsc pracy na Białołęce przez zabudowę biurową terenów starej fabryki domów przy Moście Północnym oraz Polfy przy Modlińskiej.

Ostatnie miejsce na podium zamyka Lucyna Wnuszyńska (Inicjatywa Mieszkańców Białołęki). Mieszkanka naszej dzielnicy od blisko 30 lat. Ukończyła Politechnikę Warszawską z tytułem mgr inż. planowania przestrzennego. Są to umiejętności na wagę złota przy igrzyskach budowlanych, które urządzają nam deweloperzy. Jako radna dąży do tego by dzielnica z najwyższym wzrostem demograficznym mogła prawidłowo się rozwijać dzięki nowym żłobkom, przedszkolom oraz parkom. Aktywnie działa na rzecz inicjatyw prorodzinnych oraz społeczności lokalnej. W zeszłym miesiącu przekazała placówkom oświatowym urządzenia do pomiaru smogu.

Mimo usilnych starań nie udało nam się dotrzeć do bardziej szczegółowych osiągnięć Michała Kozioła oraz Dariusza Ostrowskiego, stąd ich dokonania mogą wyglądać mniej okazale na tle pozostałych.  Z wielką chęcią umieścimy dodatkowe informacje, jeśli ktoś zechce się nimi z nami podzielić.

 

Grand opening ronda na Kowalczyka. Co dalej z drogami ?

Dokładnie cztery miesiące temu rozpoczęto budowę ronda na Kowalczyka. Mimo obietnic o rychłym ukończeniu prac termin oddania przekładano co kilka tygodni. Kierowcy jeszcze radzili sobie z objazdem po płytach betonowych, ale przechodnie już tyle szczęścia nie mieli. Egipskie ciemności  przez brak jakiegokolwiek oświetlenia oraz bałaganiarska organizacja przejść dla pieszych dały popalić mieszkańcom. 15 listopada nastąpił epokowy moment i w końcu otworzono nowe rondo, które prezentuje się okazale: nowe rondo ulica Kowalczyka z Łopianową na Białołęce obok Atal Marina otwarteCo prawda od przejezdności jeszcze daleka droga do zakończenia prac, grunt że w końcu piesi nie muszą już korzystać z tymczasowych przejść. Wykonawca totalnie nie przyłożył się do bezpieczeństwa pieszych na czas prowadzenia prac budowlanych. Oznakowanie poziome w postaci żółtych pasów szybko zaczęło odpadać, a resztki materiału plątać się pod nogami.parkowanie na pasach tymczasowego przejścia dla pieszych Mimo wielokrotnych interwencji służb, wzywających wykonawcę do przywrócenia należytego stanu oznakowania, prace naprawcze były wykonywane w minimalnym zakresie dając krótkotrwały efekt na czas kontroli.  Kto by pomyślał, że przyklejanie kolejny raz pasów odblaskowych na nieodkurzoną nawierzchnię nie przetrwa zbyt długo. Swoje trzy grosze w tym chaosie dołożyli jeszcze kierowcy, którzy nie mogąc oprzeć się widoku wolnych miejsc parkingowych w osi przejścia dla pieszych, parkowali w starych zatoczkach. Piesi nie mieli innego wyboru jak przeciskać się między pojazdami, ale widać kierowcy  pogodzili się z ryzykiem zarysowań karoserii stając w ciągu komunikacyjnym. Tyle szczęścia nie miały już osoby z ograniczoną sprawnością oraz kobiety z wózkami (których w naszej okolicy jest naprawdę dużo), które musiały obchodzić mur samochodów wzdłuż jezdni, żeby zejść na chodnik. Wykonawca zrzucał odpowiedzialność za taki stan rzeczy na kierowców, którzy mieli pod osłoną nocy przestawiać bariery na bok. Nie miałoby to miejsca, gdyby białe kobyłki plastikowe były wypełnione piachem do pełna, albo przestawiono betonowe zagrody zalegające na placu budowy. Ponownie kłania się “profesjonalizm” wykonawcy. Próbowaliśmy się kontaktować z RG Inżynieria, ale ich strona jest w ciągłej budowie … tak jak rondo. Czekamy dalej na chodniki i oświetlenie.

Dla jednych koniec budowy ronda to ulga, dla drugich początek nowych problemów. Mowa o osiedlu Riviera Park od Marvipolu, a dokładniej braku drogi dojazdowej.  Deweloperowi nie udało się przyłączyć budynków od strony Krzyżówki i mieszkańcy posiłkowali się ulicą Łopianową (C). Wraz z jej zamknięciem pozostał dojazd przez Morelową (A), która przy obecnej aurze jest już nieprzejezdna samochodem osobowym. Jedyny dojazd to krótki łącznik (B) przy Atal Marina, który nie wiadomo jak długo będzie jeszcze dostępny.
Objazd Żerania po zamknięciu Łopianowej Nowe rondo miało przywrócić przejezdność Łopianową, tymczasem nowa jezdnia nie wyszła w osi starej. Jest nadzieja dla mieszkańców w postaci tymczasowych płyt betonowych ułożonych w miejscu parkingu, ale do momentu usunięcia betonowych zapór i znaku zakazu wiele jeszcze może się zmienić. Obawy mieszkańców nie pozostają bez echa wśród radnych i tu wielkie brawa dla radnego Marcina Korowaja, który 19 listopada złożył interpelację  dotyczącą przedłużenia ulicy Krzyżówki do Płochocińskiej. Przypomnijmy, w 2016 roku miasto informowało w ramach spotkania “Rozwój Osiedla Żerań w rejonie ulic: Kowalczyka oraz Krzyżówki” o ambitnych planach rozwoju infrastruktury drogowej. Prezentacja dostępna jest tutaj na stronie urzędu dzielnicy. Dowiadujemy się z niej, że deweloper Marvipol zrealizuje następujące etapy budowy dróg:

  • I etap – budowa drogi przejazdowej przez powstające osiedle.
  • II etap – przebudowa istniejącej drogi ul. Krzyżówki do ul. Płochocińskiej
  • Równolegle do etapu II będzie realizowana przebudowa istniejącego skrzyżowania Płochocińska – Krzyżówki
  • Wraz z ukończeniem realizacji pierwszych dwóch etapów przewidziane jest wykonanie dokumentacji projektowej dotyczące odcinka ulicy Łopianowej przy Morelowej.

W interpelacji radny pyta o przebieg rozmów z deweloperem oraz powody opóźnień realizacji inwestycji. Wraz z nową kadencją urząd ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi radnemu i podzielimy się nią bezzwłocznie z Wami. Na chwilę obecną można powiedzieć, że droga przejazdowa przez osiedle Riviera Park nie ma nawet chodnika, a mieszkańcy muszą poruszać się po nieoświetlonej jezdni o zmroku. Wyjątkowym zbiegiem okoliczności Łopianową zamknięto dopiero po odbiorach mieszkań i nie ma to żadnego związku z wymogiem prawnym dostępu inwestycji do drogi publicznej w ubieganiu się o pozwolenie na użytkowanie. Tak jak zbiegiem okoliczności wbrew planu zagospodarowania przestrzennemu miasto przystało na budowę ronda przez dewelopera Dom Development, którego reprezentował były wiceburmistrz Jarosław Jóźwiak o czym pisały szeroko media.