Kompromitacja służb bezpieczeństwa na Placu Piłsudskiego

Pierwszego sierpnia odbył się koncert “Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”. Dziesiątki tysięcy osób zgromadziły się na Placu Piłsudskiego, żeby wspólnie wykonać kilkanaście patriotycznych piosenek w hołdzie powstańcom. Zorganizowanie tak dużej imprezy nie należy do łatwych i wymaga zaangażowania wielu służb. Zamknięte ulice, liczne objazdy, zmiany tras autobusów to codzienność każdej większej imprezy. Po atakach terrorystycznych, do których doszło w ostatnich latach, bariery betonowe ustawiane w poprzek jezdni również zagościły na ulicach stolicy. Przypomnijmy, w 2016 roku zamachowiec wjechał w tłum ludzi w Nicei. Był to początek czarnej serii analogicznych zamachów w innych częściach Europy. Po każdej z tych tragedii przy uczęszczanych deptakach  zaczęto ustawiać betonowe bariery mające zapobiec analogicznym tragedią w przyszłości.

Plac Piłsudskiego Zachęta bariery betonowe na drodze bezpieczeństwo

Na środku placu Piłsudskiego stanęła scena, a przed nią strefa zamknięta do której można wejść po kontroli osobistej przez stewardów. Cały ich trud był jednak daremny, gdyż organizatorzy popełnili kardynalny błąd. Trzy miliony widzów oglądających transmisję w TVP mogło na własne oczy zobaczyć jak separację strefy ograniczono tylko do jednej linii ogrodzenia. Osoby odstawiały alkohol przy płotkach, żeby po wejściu zabrać go z powrotem od wewnętrznej strony.  Pozostaje pogratulować organizatorom ile mieli szczęścia, że w ten sposób przemycany był tylko alkohol, a nie noże lub materiały wybuchowe przez terrorystów. Prawidłowo stosuje się odsunięte dwa rzędy ogrodzenia, żeby uniemożliwić przekazywanie przedmiotów. Dodatkowo taka struktura pełni funkcję korytarza ewakuacyjnego, co na tej imprezie również nie miało miejsca. Warunki bezpieczeństwa pożarowego imprez masowych i dużych zgromadzeń ludzi nie zostały dochowane i w razie wybuchu paniki wszyscy telewidzowie byliby świadkami taranowania się kilkutysięcznego tłumu.

pp
Źródło TVP link powyżej

W całym kwartale wprowadzono zakaz wjazdu dla samochodów, a służby zadbały nawet o zagłuszanie sygnału GSM w celu zapobiegnięciu zdalnego odpalenia ładunku wybuchowego przez sieć komórkową.  Po co terrorysta miałby korzystać z tak górnolotnej techniki, jak cała okolica usłana była hulajnogami i nawet porzucona pod nosem funkcjonariuszy nie wzbudzały niczyich podejrzeń.

Plac Piłsudskiego koncert zamknięty radiowóz hulajnoga

Hulajnogi można kochać lub nienawidzić, ale bierność służb w tej materii na imprezie masowej jest proszeniem się o nieszczęście. Przypomnijmy, że na czas dużych zgromadzeń zabierane są kosze na śmieci w celu uniemożliwienia ukrycia w nim ładunku wybuchowego. Tymczasem w hulajnodze przestrzeń akumulatora pozwala na ukrycie od 4 do 9 kg materiału wybuchowego, co stanowi ekwiwalent nawet 16 sztuk granatów! Zadajmy sobie pytanie, ile razy metro nie jeździło na Młociny z powodu pozostawionego pakunku. Jedna siatka z Biedronki na peronie stawia na nogi policję, straż pożarną i saperów. Ktoś słyszał, żeby zamknięto ulicę z powodu pozostawionej hulajnogi pod ambasadą – nie. Hulajnogi wpisały się już na dobre w krajobraz miast i nikogo nie dziwią pozostawione w tak strategicznych miejscach jak wjazd do pałacu prezydenckiego czy sejm. Terroryści są zawsze krok przed służbami i tylko kwestia czasu, kiedy media obiegnie informacja o pierwszym zamachu z użyciem hulajnogi i wtedy w mediach ci sami eksperci od lat będą się wypowiadać, zamiast tu i teraz dbać o nasze bezpieczeństwo. Polecamy również poprzedni artykuł jak miasto stołeczne zadbało o bezpieczeństwo podczas konferencji bliskowschodniej mimo drugiego stopnia alarmowego.

Hulajnoga Bird w poprzek chodnika na Placu Dąbrowskiego

Doświetlenia przejść, nowe drogi

przejście dla pieszych po zmroku na Płochocińskiej przy Kanale Żerańskim

Dobra nowina dla osób korzystających ze stacji kolejowej SKM Żerań oraz mieszkańców najbliższych osiedli: Pod Dębami i Riviera Park. W kwietniu Zarząd Dróg Miejskich zapowiadał budowę 20 nowych sygnalizacji świetlnych, oraz doświetlenie 400 przejść dla pieszych.  Z początkiem sierpnia ZDM podpisał umowę na realizację 192 doświetleń, które mają poprawić bezpieczeństwo na zebrach. W ramach projektu, przed zimą, zostaną zamontowane niższe latarnie, które kierując światło pod odpowiednim kątem na jezdnię, czynią pieszego bardziej widocznym dla kierowców. Obecna sytuacja na wysokości adresu Płochocińska 15 (przedłużenie Łopianowej) jest nie do pozazdroszczenia, co obrazują załączone zdjęcia.

nieoświetlony przystanek Wartka na Płochocińskiej w nocy

Na Białołęce zostanie doświetlone w sumie 17 lokalizacji:

  • Białołęcka 176
  • Białołęcka 247
  • Bohaterów / Ołówkowa
  • Bohaterów / Sadkowska
  • Klasyków / Fletniowa
  • Klasyków 12
  • Klasyków 21
  • Mehoffera / Chęcińska
  • Mehoffera / Nowodworska
  • Mehoffera / Świderska
  • Mehoffera / Talarowa
  • Płochocińska / Szamocin
  • Płochocińska / Wilkowiecka
  • Płochocińska 15
  • Światowida 102
  • Świderska / Most MC-S
  • Świderska / Wittiga

Trochę szkoda, że ZDM nie zdecydował się w tym miejscu ustawić sygnalizacji świetlnej. Przystanek Wartka jest coraz intensywniej używany przez mieszkańców nowych osiedli. W bezpośrednim sąsiedztwie powstanie pasaż handlowy w ramach inwestycji Riviera Park, a dla terenu dawnej Polfy trwają konsultacje społeczne prowadzone przez Kolektyw Badawczy w ramach projektu “Osiedla Warszawy” . W najbliższych latach możemy być pewni dynamicznego rozwoju tego obszaru. Jedyna nadzieja w deweloperze Marvipol, który zobowiązał się przebudować skrzyżowanie Krzyżówki z Płochocińską wraz z montażem sygnalizacji świetlnej do grudnia 2020 roku. Tylko czy ta obietnica nie podzieli losu remontu ulicy Łopianowej, która miała być zmodernizowana przez dewelopera Atal. Budowa osiedla Atal Marina dobiegła końca w zaszłym roku, a droga pozostała w stanie niezmienionym do dziś. Żerań dusi się w gigantycznym korku każdego poranka i jedyny wyjazd z sygnalizacją świetlną jest możliwy tylko ulicą Jana Kowalczyka.

przystanek autobusowy wartka przy Płóchocińskiej na Bialołęce

Okradli mieszkanie metodą “na klamkę” plus lifehack

Wakacje w pełni. Jedni wyjechali nad morze delektując się kąpielami słonecznymi, drudzy  pozostając w stolicy delektują się brakiem korków na mieście. Z tej sielanki korzystają również złodzieje, dla których okres urlopowy to istne żniwa. Profesjonaliści nie okradają przypadkowych, a starannie wybrane mieszkania, gdzie  solidne drzwi i atestowane zamki odstraszają od wtargnięcia do mieszkania. Ci mniej profesjonalni włamywacze liczą na łut szczęścia posługując się “metodą na klamkę”. W ostatnich dniach otrzymaliśmy kilka wiadomości, że na terenie osiedli przy Kanale Żerańskim grasuje włamywacz, który w godzinach nocnych delikatnie naciska na klamki, sprawdzając czy ktoś nie zapomniał zamknąć drzwi na klucz.
monitoring klatki schodowej włamania do drzwi na klamkę

Pech chciał, że jedna z naszych czytelniczek po powrocie z urlopu zmęczona podróżą i noszeniem bagaży zapomniała na noc przekręcić klucz w zamku. Dopiero następnego dnia próbując bez skutku znaleźć swoją torebkę w korytarzu przed wyjściem na zakupy zdała sobie sprawę z tego co się stało. Czym prędzej zastrzegła karty bankowe dzwoniąc pod numer (+48) 828 828 828 zastrzegam.pl. Z zastrzeżeniem dowodu osobistego już tak łatwo nie było, gdyż zastrzeganie dokumentu tożsamości w BIK wymaga wcześniejszego założenie konta, przesłanie skanu dokumentu oraz wykonanie przelewu 1 zł. W sytuacji, kiedy każda godzina zwłoki to ryzyko użycia skradzionego dokumentu do zaciągnięcia kredytu, cała ta procedura jest mało praktyczna.  Potem wycieczka na komisariat policji i spędzenie kolejnych godzin w poczekalni na spisanie zeznań, zabezpieczenie materiału dowodowego z monitoringu. Z wielką chęcią udostępnilibyśmy pełny wizerunek, ale RODO jest nieubłagane.  Dopiero, kiedy sprawca uzyska status osoby poszukiwanej przez organy ścigania za popełnione przestępstwo będzie można to uczynić.

Nasza czytelniczka trochę nie wierząc w skuteczność działań policji, obraz z monitoringu nawet bez kwadratów i tak wiele wnosi, postanowiła zapolować sama na złodzieja. Wymyśliła prosty lifehack, który natychmiastowo zaalarmuje domowników o próbie naciśnięcia klamki. Czy może być coś prostszego niż zawieszenie siatki reklamowej z jakimś przedmiotem, która zsunie się na ziemię z hukiem przy każdej próbie naciśnięcia klamki?

włamania na klamkę do mieszkań najtańszy alarm

Dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na tak proste rozwiązanie? Metoda “na klamkę” jest tak skuteczna, ponieważ niespostrzeżenie można przejść się po całym bloku i choćby wszystkie drzwi były zamknięte włamywacz niczym nie ryzykuje. Dzięki temu prostemu trickowi, nawet kiedy śpimy, hałas spowodowany upadkiem przedmiotu na podłogę wystraszy złodzieja, który w popłochu odstąpi od dalszego poszukiwania niezamkniętych drzwi na naszej klatce. My również wywieszamy od dzisiaj na noc siatkę z garnkiem i zobaczymy czy coś się złowi przez weekend, do czego również Was zachęcamy.

Zarobki w Lidlu 10% w górę

sklep lidl modlinska 35a bialoleka

Od wybuchu skandalu w Biedronkach z 2004 roku wiele się zmieniło. Czasy wyzysku i skojarzenia discountu z obozem pracy minęły bezpowrotnie. Teraz to pracodawcy walczą o pracowników, a markety wyznaczają nowe standardy na rynku pracy.  Co roku Lidl regularnie podnosi wynagrodzenia swoich pracowników, w tym jest to aż dziesięć procent.  Zarobki po podwyżce w marcu wyglądają następująco:

Zarobki netto (na rękę) w Lidlu
Staż pracy przed po
początkujący 2017 – 3211 zł 2226 – 3480 zł
po roku 2673 – 3391 zł 2942 – 3660 zł
po 2 latach 2852 – 3660 zł 3121 – 3929 zł

Dodatkowo świadczenia pozapłacowe: karta multisport, prywatna opieka medyczna, okazjonalne bony i paczki oraz możliwość przystąpienia do ubezpieczenia grupowego. Lidl cały czas otwiera w Polsce nowe sklepy i tym roku planuje zatrudnić dodatkowo 1300 nowych pracowników (oferty). Praca w Lidlu stała się już atrakcyjna nie tylko w sektorze sklepów spożywczych, ale także w odniesieniu do bardziej uznanych zawodów.

3411 zł na rękę, tyle oferuje Ministerstwo Obrony Narodowej dla radcy prawnego wspierającego zawieranie umów offsetowych dostaw sprzętu wojskowego.  Pięć lat studiów, trzy aplikacji, dostęp do informacji tajnych oraz ogromna odpowiedzialność za interesy bezpieczeństwa państwa … a zarobki 500 zł mniejsze niż kasjera. Odpływ specjalistów z budżetówki pogłębia się każdego roku i już zaczyna brakować ich w ważnych gałęziach funkcjonowania państwa.  Ministerstwo finansów nie nadąża za dynamiką rynku prywatnego i czeka nas paraliż administracji państwowej jeśli nie zatrzymamy tego trendu.

Lidl zmienia rynek otwierając ludziom oczy na godziwe wynagrodzenie. Ostatnio w mediach zabłysnął dyrektor Wedla (Maciej Herman) żaląc się na brak rąk do pracy za 2156 zł netto. W wywiadzie przedstawiciel Wedla deklaruje gotowość zatrudnienia z miejsca ponad pięćdziesięciu osób, których próżno szukać na rynku pracy. W najdroższym mieście w kraju przy obowiązujących cenach mieszkań i usług takie zarobki plasują się na granicy ubóstwa i już teraz jedna dziesiąta załogi na produkcji to osoby pozyskane zza wschodniej granicy.  Zaznaczmy, że średni zysk netto Wedla miesięczny to 53 mln zł i spokojnie wystarczyłby na podniesienie pensji czyniąc ofertę bardziej atrakcyjną. Łatwiej zrzucać winę na sytuację ekonomiczną, ciąć koszta posiłkując się tanią siłą roboczą, ale wolne środki gromadzić bez końca na przyszłe wizje nowej linii produkcyjnej. Tylko kto będzie przy niej pracował, jak już w obecnej fabryce z powodu braków kadrowych zakład jest zmuszony do przerw w produkcji? Tak wygląda starcie 168 lat tradycji marki Wedel ze specjalistą zarządzenia branży FMCG.

Drugi stopień alarmowy na czas konferencji o Bliskim Wschodzie

Jak informuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa od 11 lutego na terenie miasta stołecznego Warszawy obowiązuje drugi stopień alarmowy BRAVO-CRP oraz ALFA. Stopnie alarmowe są przede wszystkim sygnałem dla służb o potrzebie zachowania szczególnej czujności. Skala CRP dotyczy jedynie ochrony infrastruktury teleinformatycznej administracji publicznej i sprowadza się do dyżurów administratorów systemów. Równolegle wprowadzono też poziom ALFA, który już nie brzmi tak spektakularnie, ale dotyczy ochrony ludności w przypadku wystąpienia zdarzenia o  zwiększonym i przewidywanym zagrożeniu działalnością terrorystyczną. Wprowadzenie tego ostrzeżenia wiąże się koniecznością podjęcia stosownych działań przez odpowiednie służby:

  • Wzmożona kontrola obiektów użyteczności publicznej oraz innych obiektów, które potencjalnie mogą stać się celem zdarzenia o charakterze terrorystycznym.
  • Sprawdzanie, w zakresie podejrzanych zachowań osób oraz w poszukiwaniu podejrzanych przedmiotów, budynki będące w stałym użyciu.
  • Dokonywanie, w ramach realizacji zadań administratorów obiektów, sprawdzenia działania instalacji alarmowych, przepustowości dróg ewakuacji oraz funkcjonowania systemów rejestracji obrazu;

Jasno wynika, że administracja publiczna jest zobowiązana do prowadzenia wzmożonej kontroli miejsc użyteczności publicznej i dużych skupisk ludzkich. Do takich miejsc można zaliczyć sieć metra warszawskiego, z którego dziennie korzysta 791 000 pasażerów. Jak to wygląda w praktyce? Stacja Metro Marymont: poza pasażerami żadnego patrolu policji czy Straży Metra Warszawskiego na peronie.
metro warszawa stacja marymont poranny szczytStacja Centrum: tu też bez zaskoczenia – żadnych służb mundurowych w polu widzenia.
metro warszawa stacja centrum tłum ludzi zmieścić w wagonieStacja Dworzec Gdański: tu podobnie nikogo. Specjalnie czekaliśmy na odjazd wagoników w obu kierunkach, żeby zdemaskować potencjalnych tajniaków po cywilnemu.
metro warszawa stacja dworzec gdanski pusty peronTak wygląda wzmożona kontrola dużych skupisk ludzkich.  Przypomnijmy ostatnie cele ataków terrorystycznych:

  • 3 kwietnia 2017 zamach w petersburskim metrze.  Na głównej stacji przesiadkowej wybucha bomba zabijając 16 i raniąc 47 osób.
  • 11 kwietnia 2011 zamach w metrze w Mińsku na Białorusi. Na centralnej stacji w godzinach największego szczytu doszło do wybuchu bomby. Śmierć poniosło 15, a rannych zostały 203 osoby
  • 7 lipca 2005 zamach w londyńskim metrze. W trakcie szczytu państw G8 doszło do trzech eksplozji w metrze. Zginęły 52 osoby, a co najmniej 700 zostało rannych.
  • 20 marca 1995 zamach w tokijskim metrze.  Członkowie sekty rozpylili w pociągach gaz sarin. Śmierć poniosło 12 osób, a liczba poszkodowanych sięgnęła 5000.
  • mniejsze “incydenty” jak wybuch 11 grudnia 2017 w metrze na Manhattanie czy próba detonacji ładunku 22 maja 2017  w londyńskim metrze.

Zamknięta przestrzeń potęgująca siłę uderzeniową ładunku wybuchowego, niewydolna wentylacja odprowadzająca dym z eksplozji oraz ciasne korytarze utrudniające szybką ewakuację sprawiają, że metro i dworce podziemne stanowią idealne cele ataków terrorystycznych. Tymczasem służby odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo tłumnie pilnują barierek wokół szczytu konferencji bliskowschodniej choć przedstawiciele 60 krajów biorących w niej udział i tak mają własną ochronę. Nieobecne na szczycie będą reprezentacje Rosji, Syrii, Turcji i Iranu.

JCPOA – czego nie zobaczymy w mediach

Konferencja ministerialna rozpoczyna się w środę od uroczystego obiadu na Zamku Królewskim. Następnie z przemówieniami wystąpią prezydent Andrzeja Dudy i wiceprezydenta USA. Głównym zagadnieniem spotkania będzie problematyka pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, tyle że nie zaproszono na nie Iranu.  Władze Polski miały zapewniać ambasadora, że spotkanie nie jest skierowane przeciwko żadnemu państwu. Równolegle sekretarz stanu USA (Mike Pompeo) stwierdził wprost w wywiadzie, że spotkanie ma zapewnić ważny element, przez który Iran nie będzie miał destabilizującego wpływu. O jakim elemencie mowa?


JCPOA (Joint Comprehensive Plan of Action) zwane potocznie jako wspólne porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego. W październiku 2015 roku podpisano we Wiedniu porozumienie pomiędzy Iranem, a głównymi potęgami światowymi (w tym UE). Przedmiotem było ograniczenie zapasów uranu oraz infrastruktury do jego wzbogacania w  zamian za ulgi w sankcjach. W maju 2018 roku prezydent USA (Donald Trump) zapowiedział wycofanie się z porozumienia, a w efekcie Unia Europejska chciała znieść sankcje i wznowić handel w Teheranem. Sytuację podsumował departament unijnej dyplomacji (Ellie Geranmayeh): “Choć niektóre państwa UE mogą mieć problem z aktywnością Iranu w regionie. To trudno wyobrazić sobie, jak USA chcą zaadresować ten problem w konstruktywny sposób dla bezpieczeństwa i stabilności Bliskiego Wschodu”. Dodajmy, że na szczyt nie przyjedzie szefowa unijnej dyplomacji. Trudno wyobrazić sobie plan budowania pokoju i stabilizacji regionu, kiedy nie bierze w nim udziału jeden z główny graczy. Stąd protest Teheranu i szefa dyplomacji Javad Zarifa, który przypomniał , że uczestnicy anty Irańskiego spotkania są jednocześnie martwi i zhańbieni. Na ile to ostra retoryka, a na ile realne groźby miejmy nadzieję się nie przekonywać. Dla wielu zachowanie rządu jest niezrozumiałe. Wychodzenie przed szereg z organizowaniem konferencji o Bliskim Wschodzie bez udziału zainteresowanych? Nie bez powodu Iran odbiera to spotkanie jako próbę zbudowania sojuszu za ich plecami, a zaostrzenie sankcji doprowadzić do destabilizacji jak to miało miejsce w Afganistanie,Iraku,Libii i Syrii.

Gdzie może dojść do zamachu?

Nawet początkujący terrorysta nie będzie miał problemu z wytypowaniem najbardziej podatnego miejsca do przeprowadzania zamachu bombowego w Warszawie. Łącznik dwóch linii metra na stacji Świętokrzyska to istna beczka prochu.

metro warszawa stacja swietokrzyska waskie schody liniami m1 m2
Wiecznie zatłoczone wąskie przejście już potrafi się samo przytkać pod napływem potoku pasażerów z kolejnych wagoników. Sytuacje pogarszają schody ruchome w górnej części przejścia, które wtłaczają na dół kolejne osoby mimo, że w korytarzu nie ma już miejsca. Tylko cud sprawił, że w tym miejscu nie doszło jeszcze do tragedii. Wystarczy mały atak paniki, żeby ludzie sami stratowali się tutaj na śmierć. Nawet jeśli wydostaniemy z kotła to projektanci metra rzucają kolejne kłody pod nogi. Przejście wzdłuż peronu linii M2 jest bardzo wąskie i ledwo mieszczą się dwie osoby. Temat poruszał ostatnio TVN Warszawa, gdzie władze miasta przyczynę problemu dostrzegają w zbyt wąskim rozstawie tuneli pierwszej linii metra projektowanej w latach 90 tych. Ciekawe, że tak samo wąskie perony mamy na pozostałych stacjach drugiej linii metra dzięki filarom i umieszczeniu wysypek ze schodami po środku peronu.

metro warszawa stacja swietokrzyska waski peron przy filarach

Co robić, jak żyć?

Na puszczane w kółko komunikaty przez megafon o zabraniu bagażu i skorzystaniu z żółtego telefonu w razie dostrzeżenia nietypowej sytuacji już nikt nie zwraca uwagi. Prostym tego dowodem są częste wyłączenia z ruchu stacji Młociny, kiedy to Straż Metra Warszawskiego na ostatniej stacji odkrywa pozostawiony bagaż.  Na służbę patrolową nawet przy wprowadzeniu alertu za bardzo nie ma co liczyć jak braki kadrowe w garnizonie warszawskim to 670 etatów, a w całym kraju 5 tyś. Pozostaje wspólnie zadbać o nasze bezpieczeństwo i jeśli coś wygląda podejrzenie działać:

  • Zachować spokój i nie wywoływać paniki wykrzykując bomba jeśli nie mamy takiej pewności.
  • Nie dotykać, przenosić, otwierać podejrzanego przedmiotu.
  • Jeśli czujemy się zagrożeni czym prędzej opuścić strefę zagrożenia.
  • Poinformować odpowiednie służby co i gdzie wydaje nam się podejrzane. Najlepiej przekazać te informacje napotkanemu funkcjonariuszowi, przez żółty telefon na peronie, a jeśli opuściliśmy obiekt przez numer alarmowy 112.

Drugi dzień szczytu odbędzie się na Stadionie Narodowym. Zachowajcie czujność, a najlepiej nie korzystać z metra.