NAJ większe hity i kity budżetu obywatelskiego

Hotele dla owadów, pisuary dla psów, zielone przystanki to najbardziej głośne pomysły budżetu obywatelskiego. Idea budżetu partycypacyjnego polega na tym, że każdy mieszkaniec ma możliwość zgłoszenia projektu i przy odpowiednim poparciu społeczności jego wykonanie jest wiążące dla samorządu.  Oto lista projektów z obszaru Żerania:

Nazwa projektu Koszt Głosów
Chodnik na Dorodnej – remont (1744) 411 000 zł 444
Chodnik na Kasztanowej (1664) 115 000 zł 440
Bezpieczny chodnik wzdłuż ulicy Myśliborskiej (466) 45 000 zł 964
Nowe chodniki na Krzyżówki, Kasztanowej (103) 274 000 zł 822
Chodnik na Modlińskiej – remont (1305) 210 000 zł 1664

Na liście zgłoszonych projektów nie znajdziemy ekscentrycznych pomysłów jak budki dla ptaków czy poidełka dla zwierząt.  Mieszkańcy Żerania postulują o coś bardziej prozaicznego, o chodniki umożliwiające im bezpieczne dojście do miejsca zamieszkania. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Białołęka przoduje w wysokości przyznanych środków inwestycyjnych, które sięgnęły ponad 120 mln zł. Zatem gdzie podziewają się pieniądze, kiedy mieszkańcy proszą o chodnik? Przez chaos panujący w Białołęckim samorządzie, wskaźnik wykonania wydatków dzielnicy kształtuje się na poziomie 61%, a niewykorzystane środki wracają do miasta. Jedyna nadzieja dla mieszkańców to budżet partycypacyjny, gdzie skromne 4 mln zł,  pozwala na zaspokojenie chociaż potrzeb z najbliższego otoczenia.

Jagielońska modlińska zielona ścieżka rowerowa

Wyrazy uznania dla radnej Lucyny Wnuszyńskiej, która jest autorką większości projektów. To dzięki niej mieszkańcy, którzy wcześniej bezskutecznie walczyli o bezpieczne dojście do domu po równym chodniku, mogą się tego doczekać. Bez wątpienia takie projekty uzyskają ogromną liczbę głosów wśród lokalnej społeczności i realizacja jest pewna. Czy rzeczywiście?  Przypomnijmy, że w 2018 roku wygrał projekt numer 177 dotyczący rewitalizacji skweru przy ulicy Krzyżówki, którego realizacja z prawnego punktu widzenia powinna się zakończyć przed końcem kolejnego roku. Miasto zwlekało z ogłoszeniem przetargu do końca lipca 2018 roku by w sierpniu unieważnić całą procedurę. Miasto rozpisało kolejny konkurs ofert z terminem zapadalności na połowę września. Jedyna oferta spełniająca kryteria finansowe została złożona przez firmę Disign z Zabrodzia. Oferta niższa średnio o 25-40% od pozostałych oferentów może trochę niepokoić, czy nie będziemy świadkami kolejnej ciągnącej się wiecznie budowy jak szkoły podstawowej przy Myśliborskiej, gdzie Dorbud bez końca budował i budował aż stracił kontrakt. Deklarowany termin wykonania to 60 dni czyli jest jeszcze szansa, że do końca roku doczekamy się utwardzonych alejek, ławek i koszy na śmieci.

Siłownia plenerowa oraz orlik i boisko sportowe przy ulicy Krzyżówki na Warszawskiej Białołęce

Budowa zespołu szkolno-przedszkolnego przy ul. Myśliborskiej dobiegła końca i od pierwszego września 2019 roku pierwsi uczniowie zasiedli w ławkach (dwa lata po planowanym terminie w 2017). Dzielnica, która otrzymała na ten cel ponad 7 mln zł miała również zapewnić dojazd.  Okazały parking dla samochodów jest, ale chodnik dla pieszych wzdłuż Myśliborskiej już nie.  Mieszkańcy zatem zbierają podpisy do petycji tutaj. Czas pokaże czy władze staną na wysokości zadania i po wybudowaniu szkoły zadbają również o dojście chodnikiem do placówki, czy za rok w kolejnym wydaniu budżetu partycypacyjnego będzie musiał powstać projekt budowy chodnika uzupełniający wybrakowaną inwestycję? Urok Budżetu Partycypacyjnego to również obszary, a nie samym Żeraniem dzielnica żyje. Niezbędne braki w infrastrukturze są traktowane na równi … no właśnie, z sadzeniem drzew. Oto lista głównych zwycięzców budżetu partycypacyjnego dla Białołęki ogłoszona w październiku 2019 roku:

140 drzew i 2300 krzewów dla Białołęki 498 000 zł
Zalesiamy białołęckie lasy, nasze Zielone Płuca dzielnicy 170 000 zł
Rewitalizacja parku – Nowoczesny Park Picassa 695 000 zł
Ratujemy duże dęby – odbetonujmy i dajmy oddech 60 000 zł
Inwentaryzacja przyrodnicza białołęckich parków 132 000 zł
Drzewa i krzewy na ul. Strumykowej zamiast betonu 237 000 zł
Zielony skwer miejski przy ratuszu 200 000 zł
Zielona Myśliborska jak Zielona Świętokrzyska 270 000 zł

Morał z tego jest taki, że do szkoły na Myśliborskiej nie będzie można dojść chodnikiem, ale lawirując między samochodami po jezdni będzie można się delektować kipiącą zielenią. Więcej głosów zyskał nawet projekt chroniący wiewiórki  i kawki, niż ochrona dzieci idących do szkoły.

mieszkaniec.pl – niebezpieczna droga do szkoły

Mechanizm głosowania od lat budzi coraz większe kontrowersje. Nie trzeba być zameldowanym w stolicy, to kwitnie handel wymienny pomiędzy grupami z różnych miast. Co bardziej zaradni posługują się bazami PESEL ze szkół, przychodni, wypożyczalni, ubiegłych papierowych głosowań. Osoby które demaskują jak nieszczelny jest system, przykład z Gdańska, będą wkrótce tłumaczyć się przed prokuraturą. Nic straconego, do szkoły będzie można też dopłynąć kajakiem, gdyż ponownie wygrał projekt wypożyczalni sprzętu wodnego.

Hulajnogi masakrują Veturilo, miasto stawia kolejne stacje

System samoobsługowych wypożyczalni rowerów miejskich był istnym hitem od 2012 roku. Dzisiaj w Warszawie mamy 5300 jednośladów, które są dostępne na 377 stacjach.  Utrzymanie sieci rowerów kosztowała miasto na początku 4,7 mln złotych za sezon. Przez stalą rozbudowę i aneksy podatnicy składają się obecnie po 9 mln złotych. Z końcem 2020 roku wygaśnie czteroletni kontrakt z obecnym operatorem i Zarząd Dróg Miejskich przygotowuje nowe założenia i warunki do przetargu na lata 2021-2025. Do 10 października można zgłaszać propozycje na lokalizacje nowych stacji przez ankietę tutaj. Gorąco zachęcamy do wskazywania pętli Żerań FSO, która mogłaby odciążyć komunikację miejską na wiecznie zakorkowanym moście nad Kanałem Żerańskim.

Stacja Veturilo Żeranska Modlinska Białołęka

Rower miejski kosztuje coraz więcej, a stan techniczny starzejącego się sprzętu sprawia coraz więcej kłopotów. Nextbike nie byłby w stanie utrzymać się na rynku, gdyby nie współfinansowanie przez miasto. Tylko 2% przychodu firmy pochodzi od klientów, 9% od reklamodawców, a aż 70% dzięki wpłatom miasta. Tymczasem Veturilo traci na popularności w zastraszającym tempie na rzecz elektrycznych hulajnóg, których po Warszawie jeździ już ponad 2000 sztuk.  Główne zalety systemu Lime, Bird, The Chive to:

  • Brak stacji – Hulajnogę można rzucić na środku chodnika po zakończeniu jazdy.
  • Brak wysiłku – Napęd elektryczny, osiągający prędkość ponad 25 km/h, pozwala wyprzedzić najbardziej wytrwałego kolarza bez uronienia ani jeden kropli potu.
  • Swobodny dobór trasy – hulajnogą można poruszać się po ścieżkach rowerowych, chodnikach, a nawet drogach w korku. Prawo mające uregulować te kwestie dopiero raczkuje.

Hulajnogą elektryczną pomiędzy samochodami

Wystarczył rok, żeby nowy wynalazek doprowadził do ponad 70% spadku akcji firmy Nextbike.  Jaki los czeka rowery miejskie? Miasto będzie musiało ponosić jeszcze większe nakłady na utrzymanie systemu, z którego będzie korzystać coraz mniej chętnych. Zasadnicze pytanie czy Nextbike będzie stawał ponownie do przetargu mając świadomość kurczącego się rynku oraz mając już dług w wysokości 64 mln zł. Już w 2014 roku kandydat na prezydenta Przemysław Wipler kwestionował kosztowny program rowerów miejskich, który powinien ograniczyć się wyłącznie do ścisłego centrum z dobrą infrastrukturą ścieżek rowerowych. Nie można się okłamywać, że stacja na 20 rowerów rozwiąże w jakikolwiek sposób problemy komunikacyjne, kiedy do jednego tramwaju mieści się ogółem 170 osób. Zamiast pompować pieniądze w umierający system rowerów miejskich, za te same środki można wybudować kilka kilometrów linii tramwajowej wzdłuż Modlińskiej, z której będzie korzystać nie 20, a kilka tysięcy pasażerów dziennie.

Śmierdzący problem Żerania

zlewnia ścieków zarzecze smród żerań super2000

Zapaskudzone ekstermentami ulice stanowiły codzienność życia w średniowieczu. Domostwa pozbawione kanalizacji musiały sobie jakoś radzić z fekaliami, więc zawartość nocników lądowała przez okno w rynsztokach ulicznych. Mamy XXI wiek, a postęp cywilizacyjny zatrzymał się na Żeraniu w miejscu. Przy ulicy Zarzecze (Modlińska 19) mieści się miejska przepompownia ścieków oraz zlewnia. To tu trafia szlam ściągnięty ze studzienek kanalizacyjnych MPWiK, gdzie pojazdy asenizacyjne  opróżniają zbiorniki zrzucając osad do betonowych basenów. Na zdjęciu pojazd Super 2000, w momencie usuwania osadów z filtra przy ciśnieniowym płukaniu.

czyszczenie pojazdu mpwik scieki-prosto na plac konwaliowa
Źródło: Mateusz Senko

W trzydziestostopniowym upale, pod gołym niebem zalegają całe góry gnijących odpadów. Szczelność wybetonowanych dołów można poddać w wątpliwość patrząc na ich stan techniczny. Trzeba pamiętać, że odpady pościekowe zawierają mnóstwo niebezpiecznych wirusów, bakterii i pasożytów. Tak jak w średniowieczu wybuchały epidemie przez nieczystości przedostające się do wód gruntowych, tak tu podczas odsączania cuchnąca bryza niesiona wiatrem pieści niemiłosiernie okolicznych mieszkańców. Dotąd uciążliwość ten instalacji była odczuwalna głównie przez osoby korzystające z przystanku Konwaliowa. Przy silnym zachodnim wietrze fetor uderza w nowe osiedla Port Żerań i Bliski Tarchomin, nie dając możliwości mieszkańcom zasnąć przy otwartym oknie. Nie zapominajmy o małym bloku mieszkalnym dla 10 rodzin przy samej ulicy Zarzecze, których życie od lat jest dramatyczne. Mimo wielu prób podejmowania kontroli przez właściwe służby, urzędnicy wykazują się wyjątkową bezradnością, a o interesy mieszkańców muszą walczyć radni. Czy po latach gehenny mieszkańców ulicy Zarzecze cuchnący problem zostania w końcu rozwiązany, kiedy uciążliwe oddziaływanie zlewni ścieków dotyka już nie kilku, a kilkuset wyborców?

Jak można zarobić 12 tyś zł?

Miasto zawarło w sierpniu 2018 roku umowę z influencerką Arleną Witt prowadzącą kanał na youtube “Po Cudzemu”. Kontrakt opiewający na 12,300 zł dotyczył promocji miasta. Tu można obejrzeć film, a dokładniej jego końcówkę. Tak się wydaje publiczne pieniądze na popularyzację kranówki.

 

Kompromitacja służb bezpieczeństwa na Placu Piłsudskiego

Pierwszego sierpnia odbył się koncert “Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki”. Dziesiątki tysięcy osób zgromadziły się na Placu Piłsudskiego, żeby wspólnie wykonać kilkanaście patriotycznych piosenek w hołdzie powstańcom. Zorganizowanie tak dużej imprezy nie należy do łatwych i wymaga zaangażowania wielu służb. Zamknięte ulice, liczne objazdy, zmiany tras autobusów to codzienność każdej większej imprezy. Po atakach terrorystycznych, do których doszło w ostatnich latach, bariery betonowe ustawiane w poprzek jezdni również zagościły na ulicach stolicy. Przypomnijmy, w 2016 roku zamachowiec wjechał w tłum ludzi w Nicei. Był to początek czarnej serii analogicznych zamachów w innych częściach Europy. Po każdej z tych tragedii przy uczęszczanych deptakach  zaczęto ustawiać betonowe bariery mające zapobiec analogicznym tragedią w przyszłości.

Plac Piłsudskiego Zachęta bariery betonowe na drodze bezpieczeństwo

Na środku placu Piłsudskiego stanęła scena, a przed nią strefa zamknięta do której można wejść po kontroli osobistej przez stewardów. Cały ich trud był jednak daremny, gdyż organizatorzy popełnili kardynalny błąd. Trzy miliony widzów oglądających transmisję w TVP mogło na własne oczy zobaczyć jak separację strefy ograniczono tylko do jednej linii ogrodzenia. Osoby odstawiały alkohol przy płotkach, żeby po wejściu zabrać go z powrotem od wewnętrznej strony.  Pozostaje pogratulować organizatorom ile mieli szczęścia, że w ten sposób przemycany był tylko alkohol, a nie noże lub materiały wybuchowe przez terrorystów. Prawidłowo stosuje się odsunięte dwa rzędy ogrodzenia, żeby uniemożliwić przekazywanie przedmiotów. Dodatkowo taka struktura pełni funkcję korytarza ewakuacyjnego, co na tej imprezie również nie miało miejsca. Warunki bezpieczeństwa pożarowego imprez masowych i dużych zgromadzeń ludzi nie zostały dochowane i w razie wybuchu paniki wszyscy telewidzowie byliby świadkami taranowania się kilkutysięcznego tłumu.

pp
Źródło TVP link powyżej

W całym kwartale wprowadzono zakaz wjazdu dla samochodów, a służby zadbały nawet o zagłuszanie sygnału GSM w celu zapobiegnięciu zdalnego odpalenia ładunku wybuchowego przez sieć komórkową.  Po co terrorysta miałby korzystać z tak górnolotnej techniki, jak cała okolica usłana była hulajnogami i nawet porzucona pod nosem funkcjonariuszy nie wzbudzały niczyich podejrzeń.

Plac Piłsudskiego koncert zamknięty radiowóz hulajnoga

Hulajnogi można kochać lub nienawidzić, ale bierność służb w tej materii na imprezie masowej jest proszeniem się o nieszczęście. Przypomnijmy, że na czas dużych zgromadzeń zabierane są kosze na śmieci w celu uniemożliwienia ukrycia w nim ładunku wybuchowego. Tymczasem w hulajnodze przestrzeń akumulatora pozwala na ukrycie od 4 do 9 kg materiału wybuchowego, co stanowi ekwiwalent nawet 16 sztuk granatów! Zadajmy sobie pytanie, ile razy metro nie jeździło na Młociny z powodu pozostawionego pakunku. Jedna siatka z Biedronki na peronie stawia na nogi policję, straż pożarną i saperów. Ktoś słyszał, żeby zamknięto ulicę z powodu pozostawionej hulajnogi pod ambasadą – nie. Hulajnogi wpisały się już na dobre w krajobraz miast i nikogo nie dziwią pozostawione w tak strategicznych miejscach jak wjazd do pałacu prezydenckiego czy sejm. Terroryści są zawsze krok przed służbami i tylko kwestia czasu, kiedy media obiegnie informacja o pierwszym zamachu z użyciem hulajnogi i wtedy w mediach ci sami eksperci od lat będą się wypowiadać, zamiast tu i teraz dbać o nasze bezpieczeństwo. Polecamy również poprzedni artykuł jak miasto stołeczne zadbało o bezpieczeństwo podczas konferencji bliskowschodniej mimo drugiego stopnia alarmowego.

Hulajnoga Bird w poprzek chodnika na Placu Dąbrowskiego

Burger King Modlińska – zarobki

burger king modlinska nowa restauracja warszawa

Z początkiem maja 2018 roku przed oknami nowego osiedla Morelowa wyrósł wielki baner “Burger King – wkrótce otwarcie”.  Tak szybko jak się pojawił zniknął, gdyż perspektywa restauracji fastfood z drive-through pod oknami mieszkań na pewno nie wpływała pozytywnie na sprzedaż mieszkań dla Bouygues Immobilier. Przyszedł koniec roku, odbiory mieszkań, a budowa Burger Kinga nabrała ponownie rozpędu. Trwa rekrutacja nowego personelu.  Na co może liczyć przyszły pracownik restauracji ?

  • Zniżkę na produkty (podobno jest to 25%)
  • Prywatna opieka medyczna
  • Karta multi sport
  • Umowa o pracę lub na zlecenie do wyboru

Sieć ma do zaoferowania nową “atrakcyjną” stawkę 15,7 zł za godzinę, co daje  na rękę 1905 zł miesięcznie. Oczywiście za realizację planów sprzedażowych oraz polecenia nowych pracowników można zdobyć dodatkowe premie.  Amrest zamiast wziąć przykład z Lidla, w którym pracownik na start może liczyć na pensję w wysokości 3480 na rękę wybrał przeciwny kierunek. Niczym dyrektor Wedla, który żalił się w telewizji na brak rąk do pracy oferując w stolicy 2156 zł netto.  Przed kierownikami placówek nie lada wyzwania skompletowanie ekipy, która za stawki zbliżone do minimalnej płacy będą chciały podjąć pracę w stolicy.  Już w obecnych restauracjach otwarte jest 29 rekrutacji, a co dopiero skompletowanie całej załogi do nowego punktu sprzedaży, żeby zdążyć z otwarciem na początek roku szkolnego? Burger King ma w Polsce 41 obiektów, a przychód całej grupy wyniósł 446 mln zł. Średnio na 100 zł wydane przez klienta, restauracji zostaje 18 zł zysku. Firma mimo ogromnego zysku decydując się oszczędzać na personelu sporo ryzykuje. Przypomnijmy o wielkim skandalu z 2014 roku, kiedy po dziennikarskim śledztwie telewizji RTL zamknięto 89 jadłodajni w Niemczech.